Są dobre i złe. Ze złymi lepiej nie mieć do czynienia, ale z dobrymi bakteriami – probiotykami – warto się zaprzyjaźnić. Wzmacniają odporność, zapobiegają wielu chorobom i pomagają nam odzyskać siły.
Probiotyki (z greckiego “pro bios” – dla życia) trudno jest przecenić. Najbardziej popularnymi są pałeczki kwasu mlekowego. W naturalnym środowisku jest ich dużo, a my nauczyliśmy się je wykorzystywać, np. do kwaszenia kapusty, robienia zsiadłego mleka.
Nasi sublokatorzy
Bakterie kwasu mlekowego zamieszkują też nasze organizmy. Zasiedlają głównie przewód pokarmowy (szczególnie jelito grube), u kobiet – pochwę, a w mniejszych ilościach żyją także na skórze, podniebieniu i na języku. Ich obecność chroni nas przed chorobotwórczymi bakteriami oraz grzybami (np. przed grzybicą pochwy), ułatwia trawienie i przyswajanie przez organizm wielu korzystnych substancji (np. rozkładają one błonnik i skrobię). Bakterie zamieszkujące jelito grube wytwarzają też witaminy – z grupy B oraz witaminy H i K; ułatwiają również wchłanianie żelaza, fosforu oraz wapnia.
Zasilanie na żądanie
Antybiotyki – jak wynika z nazwy – działają “przeciwko życiu”. Oczywiście, chodzi tu o życie bakterii. Niestety, nie są to inteligentne leki, bo unicestwiając “złe”, chorobotwórcze bakterie przy okazji niszczą te “dobre”. A wtedy stajemy się podatniejsi na różne choroby. Naukowcy zaczęli się zastanawiać, w jaki sposób odbudowywać korzystną florę bakteryjną naszego organizmu. Ich uwagę zwróciło to, że bułgarscy wieśniacy, którzy na co dzień piją jogurty własnej produkcji, nie chorują tak często, a po antybiotykoterapii nie są tak osłabieni jak my. Postanowili sprawdzić, co takiego jest w tych jogurtach. Doszli do wniosku, że to specjalne szczepy bakterii stawiają nas na nogi. Te szczepy wyizolowano i zaczęto wykorzystywać do produkcji leków. Lekarze zaczęli przepisywać preparaty zawierające pożyteczne bakterie (np. Trilac, Lakcid Lacidofil) i okazało się, że szybko naprawiają szkody wyrządzone przez antybiotyki i wzmacniają naszą odporność.
Gęste sito
Przyjazne nam bakterie – głównie z rodzaju Lactobacillus i Bifidobacterium – zaczęto dodawać do mlecznych napojów, jogurtów, kefirów. Probiotyczne napoje zwykle mają przedrostek “Bio”, np. “Biojogurt”, “Biokefir”. Ewentualnie na etykiecie znajduje się informacja, że produkt jest wzbogacony żywymi kulturami bakterii. Bakterii kwasu mlekowego w takich produktach jest bardzo dużo – co najmniej 10 mln w 1 cm3!
By bakterie zostały zakwalifikowane jako pożyteczne, muszą być dobrze przebadane i opisane. Musi być znane ich działanie po dostaniu się do organizmu człowieka – nie mogą nam szkodzić i to nie może się zmieniać pod wpływem np. środowiska jelit. Bardzo ważną cechą probiotyku jest też to, że w przewodzie pokarmowym nie zostaje zbyt długo; jest jedynie gościem, który przybywa, pomaga nam i opuszcza nasz organizm.
Naukowcy wyodrębnili całą grupę bakterii probiotycznych. Należą do różnych rodzajów i gatunków, dlatego trzeba zwracać uwagę na trzy człony nazwy: rodzaj, gatunek i szczep, np. Lactobacillus casei Sirota. Najważniejszy jest trzeci człon, bo każdy szczep probiotyczny działa inaczej; jeden np. wzmacnia odporność, a inny ułatwia wypróżnianie.
Źródło: Poradnik Domowy

