Odchudzanie to ostatnio bardzo modny proces. Efekty osiąga każdy, kto zacznie, o utrzymaniu może powiedzieć kilka osób na kilkaset, które zaczynały. Nastolatki często są na diecie, ale wytrzymują tylko do obiadu. Osoby dojrzałe do diety brną przed siebie gubiąc z powodzeniem kolejne kilogramy.
Kiedy 21. stycznia podjęłam decyzję o rozpoczęciu odchudzania wiedziałam, że będzie to niezwykle trudne zadanie. Do dnia dzisiejszego udało mi się zgubić aż 7 kg.
Jako córka marnotrawna pewnej strony dla osób na diecie postanowiłam tam wrócić po raz kolejny z nowym pamiętnikiem, kolejnym pamiętnikiem. Nie wiem czy takie pamiętniki pomagają, ale na pewno uzależniają. Dziewczyny zamiast poćwiczyć na rowerku siedzą przed komputerem i szukają sposobów jak zdobyć sporą ilość komentarzy. Są wśród nas i takie, które zaglądają regularnie, ale także regularnie ćwiczą. Nieliczne, ale się zdarzają. Są one wzorem do naśladowania dla potrzebujących.
Odchudzanie to proces wieloetapowy. Podejmując to wyzwanie trzeba się przygotować na to i owo, a szczególnie na niepowodzenia, brak silnej woli, babonie czy choćby zwykłą chandrę. Większość osób, które trafiają na stronę to kobiety. Często ze sporą nadwagą, a nawet otyłością. Walczą dzielnie i się wspierają. Jest to grupa tzw. myślących i rozsądnych kobiet. Zawsze można na nich polegać i wcale się nie załamują jeśli w tym tygodniu nic nie schudły.
Wraz z nadejściem wiosny zauważyłam na forum wiele pytań. Żałosnych pytań. Nastoletnie dziewczyny, często jeszcze dzieci, które nie maja pojęcia o odchudzaniu rozpoczynają walkę z czasem. Piszą, że muszą schudnąć X kg w Y dni, gdzie zawsze X>Y. Osoby te nie rozumieją, bo tak naprawdę nie chcą zrozumieć, że tak się nie da, że trzeba było pomyśleć w grudniu…. Lub, że nie musze się odchudzać, bo przy ich wzroście i wieku waga jest idealna. Często podejmują walkę z czasem denerwując przy tym stałe bywalczynie strony. Nie docierają do nich żadne argumenty. Chcą schudnąć, bo są wakacje, bo podoba im się ten czy tamten. Są zdesperowane i gotowe na wszystko.
Decyzja zapadła. Zaczyna się głodówka. Która dłużej wytrzyma, która pierwsza zemdleje? Nie jest ważne zdrowie, ważny jest wygląd! Tak! Wygląd jest najważniejszy! Wciąż pojawiają się nowe tematy… Bo ja musze schudnąć! A kto Ci dziecko powiedział, że musisz schudnąć? Argumenty nie docierają. Przecież ja płakać nie będę, ale już patrzeć nie mogę i nie wierzę, że rodzice pozwalają dzieciakom jeść po 300 kcal dziennie, podczas, gdy ich zapotrzebowanie wynosi co najmniej 2000 kcal.
Wakacje mijają. Skończy się odchudzanie. Pozostaną tylko zszarpane nerwy i dziesiątki pozakładanych pamiętników odchudzania. Nikt już ich nigdy nie otworzy, bo dziewczyny zapomniały, że przecież miały się odchudzać. Właśnie jedzą kolejnego kebaba, tylko po to, aby za rok wraz z zakończeniem zimy napisać: „ Pomocy! Musze schudnąć X kg w Y dni.” A ja po raz tysięczny będę tłumaczyć, że odchudzanie to sposób na życie, a nie na wakacje. Jeśli chcesz schudnąć zmień nawyki żywieniowe, bo nawet po zgubieniu nadwagi jeśli zaczniesz niezdrowo jeść powrócisz do starej wagi.
A może dzieciaki w ten sposób chcą zwrócić na siebie uwagę? Propagują anoreksję i bulimię nie zdając sobie sprawy, że to ciężkie choroby? Odniosłam ostatnio takie wrażenie… Dziewczynki moim skromnym zdaniem nawet się nie odchudzają. Po prostu opisują wszystko tylko na podstawie swojej wyobraźni. Nie wiedzą, że takim zachowaniem mogą skrzywdzić inne osoby, które uwierzą w te dietę i same zaczną się głodzić do skutku.
Ja w mojej walce jestem mniej więcej na półmetku. Nie spieszę się do efektu, nie muszę schudnąć za wszelką cenę. Podobam się sobie i akceptuje siebie.

